Chciałabym żebyś zawsze o tym pamiętał...

Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i jeszcze raz spróbować. Nigdy nie jest za późno, żeby na stacji złych zdarzeń złapać kolejny pociąg i ruszyć w stronę marzeń...

Przyjaciel...

Moim najlepszym przyjacielem jest ten, kto pozwala mi wydobyć to, co we mnie najlepsze. H.Ford

Słowa...

Miłe słowa są jak miód. Słodkie dla duszy i zdrowe dla ciała...)

Moment...

Każdy oddech jest cenny, ale jeszcze cenniejszy jest moment, który zapiera dech w piersiach...

Uśmiechnij się...

Najbardziej zmarnowany dzień ze wszystkich to ten, w którym zabrakło uśmiechu...

piątek, 28 listopada 2014

W kolorkach jesieni

Dzień dobry :) 



piątek, 7 listopada 2014

Kolczyki Aqua z kolekcji "Deep Romance - miedź"

Kolczyki Aqua są moją nową pracą z kolekcji "Deep Romance - miedź". To połączenie pomarańczowo-czerwonych odcieni miedzi z delikatnym fasetowanym Chalcedonem Aqua. Kolczyki wykonałam własnoręcznie metoda wire wrapping oplatając fantazyjnie kamień tworząc metaliczne sploty. Całość została przeze mnie lekko przetarta (satynowana). Długość kolczyków od szczytu bigli wynosi 4,5cm... :D





Lubię tak poeksperymentować. A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem jaki będzie efekt końcowy. Nie potrafię tych zawijasów zaplanować, może centralne miejsce np. jak obudować kamień, choć i to często różni się od pierwotnej wersji. Niestety, czy stety ja tak mam i dlatego nie podejmuję się powielania swoich prac, bo każda z nich jest tzw. UNIKATEM :) Po prostu sobie tworzę :) I to mi się najbardziej podoba i kropka!

piątek, 31 października 2014

Pamiętam...

..."Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"... Co roku to zdanie ma większą wartość właśnie teraz, kiedy odwiedzamy tych, których już między nami nie ma. Tych, którzy są w naszej pamięci, naszym sercu. Tych, którym mieliśmy wiele do powiedzenia, do przytulenia... i nie zdążyliśmy. Pozostają wspomnienia... Czasem jeszcze łza się w oku kręci...
W miejscu, w którym pracuję, jest cząstka kogoś bardzo mi bliskiego. Kogoś, kto niestety istniał w moim życiu krótko, za krótko w dzieciństwie, bo los różne płatał nam figle. Lecz pozostawił po sobie kilka rzeczy, które dziś, ilekroć wchodzę do pokoju, przypominają mi te nasze okruszki bycia razem. Te przedmioty mają jego zapach, są jakby nim nasączone. Tak jakby po prostu przy mnie był. A w myślach mówię, cześć DZIADEK :) Do zobaczenia...


wtorek, 21 października 2014

Małymi kroczkami...

Małymi, malusieńkimi kroczkami wracam do pracy biżuteryjnkowej. Przeprosiłam się z komputerem,  aparatem w studiu i zbieram chęci by sobie fantazyjnie podłubać :) Cieszę się, że jest to praca, która nie wymaga ode mnie systematyczności, że mogę ją wykonywać w dowolnym czasie, a dokładniej, w tych wolnych chwilach, których niestety jest tak niewiele... Lecz nie ma co narzekać :D Trzeba próbować łączyć przyjemne z pożytecznym. I tak jak większość żon, matek obowiązki stawiam ponad wszystko. Co zostanie porywam dla siebie, heh, a na samym końcu uśmiecham się do moich kamyczków, drucików, bo szczerze, fantastyczne jest uczucie kiedy się za nimi zatęskni :D Jeśli wiecie o co mi chodzi? To tak jak kobieta próbuje zrozumieć swojego mężczyznę kiedy ten ulatania się w swój świat wkrętarek, frezarek itp. rzeczy w jakimś markecie, czy w domowym warsztacie... Drogie Panie, kobiety też mają taki swój świat, frezarek, polerek, i wszelakich narzędzi z młotkami włącznie. I teraz zdecydowanie łatwiej jest mi zrozumieć moją Pomarańczę, bo często razem siedzimy i dłubiemy, słysząc za plecami, że powinniśmy się przekwalifikować, bo świetnie ta praca nam idzie :) A może dlatego, że jesteśmy swoimi połówkami???.... I rozumiemy się jak nikt inny?...

Wspaniale się dzień dziś zaczyna i do tego słoneczko... hmmm :D




środa, 17 września 2014

Naszyjnik Destiny z kolekcji J'adore srebro Agat

Delikatny, wypełniony romantycznym nastrojem naszyjnik "Destiny" z kolekcji J'ADORE wykonałam własnoręcznie metodą wire wrapping ze srebra próby 930/999 oraz pereł i pięknych kamieni w odcieniach różu. Inspiracją kolorystyczną do tej pracy była fotografia wrzośców, które bujnie kwitną wiosną w moim ogrodzie. Wyrazistym akcentem naszyjnika jest fantazyjnie opleciony drucikiem Agat z Madagaskaru, który jako jedyna część naszyjnika został poddały oksydacji. Nad zawieszką mienią się przeróżnych kształtów kamyczki tj. mistyczne kwarce, kwarc różany, topaz, kamień księżycowy, drobny ametyst lawendowy oraz pudrowe perły słodkowodne. Ta część naszyjnika nie jest oksydowana, połyskuje srebrem. Zapięcie typu karabińczyk. Naszyjnik długości 48,5cm.

Naszyjnik Fresh z kolekcji "Desire" srebro kyanit

Kolekcja "Desire" to połączenie surowych błękitów oraz balsamicznej bieli tworząc kontrastowe zestawienia. Naszyjnik Fresh wykonałam ze srebra próby 930/999 metodą wire wrapping. Zawieszkę tworzy tęczowo mieniący się surowy kryształ z fantazyjnymi splotami oplatającymi kamień wraz z atramentowym Kianitem i oponką szfiru. Zapięcie naszyjnika typu federing. Całość została oksydowana oraz wypolerowana. Długość naszyjnika wynosi 49cm.

Naszyjnik Fresh II z kolekcji Desire srebro kyanit

Kolekcja "Desire" to połączenie surowych błękitów oraz balsamicznej bieli tworząc kontrastowe zestawienia. Naszyjnik Fresh II wykonałam ze srebra próby 930/999 metodą wire wrapping. Fantazyjne opleciony srebrem biały Jaspis (wielkość 64.67x44.19x6.11mm) przyozdobiłam atramentowym Kyanitem oraz delikatnym zwiewnym łańcuszkiem połączonym z fantazyjnymi splotami, oponką Kamienia Księżycowego (Moonstone) na zawieszce. Całość oksydowałam oraz wypolerowałam. Długość delikatnego łańcuszka typu rolo wynosi 72cm.


Kolczyki sztyfty z Kolekcji "Lacrime" z perłami

Moim nowym tworem są kolczyki/sztyfty z nowej kolekcji "LACRIME" wykonane ze srebra próby 930/999 oraz pereł Keshi w niezwykle rzadko spotykanym kolorze brzoskwiniowo-żółtym (miejscami mieniącym się wielobarwnie). W centrum pereł znajduje się oprawiona cyrkonia w kolorze fioletowym. Wielkość pereł wynosi: ok.14,5mm.

Perścionek z Kolekcji "Lacrime" z perłą Keshi

Do kolekcji "LACRIME" dołączył pierścionek wykonany ze srebra próby 930/999 oraz przepięknej pudrowo różowej przeplatanej fioletem, szarością oraz kolorem szampana, perły Keshi, która swoim kształtem przypomina Afrykę. *Perły KESHI należą do najrzadziej spotykanych słodkowodnych pereł. Niezwykle trudno jest znaleźć je w tak wyjątkowych mieniącym się wielobarwnie kolorach, gdzie każda jest niepowtarzalna. Perła (wielkości: 24.75 x 19.44mm) została przyozdobiona oprawioną cyrkonią w kolorze lila. Pierścionek jest regulowany.

Mam nadzieję, że już doleciał do klientki na drugi koniec świata.... :D

Kolczyki "Roses" opal peruwiański srebro J'adore

Kolczyki ROSES z kolekcji "J'adore" wykonałam własnoręcznie metodą wire wrapping ze srebra próby 930/999 oraz Peruwiańskiego Opalu w kształcie fasetowanej kropli. Centrum kolczyka stanowi fantazyjnie opleciony kamień wielkości 12mm. Całość oprawy zawieszona na otwartych biglach, mocno oksydowana i wypolerowana. Wielkość kolczyków łącznie z biglem wynosi 45mm.


Kolczyki Roses II kwarc różowy topaz mystic

Kolczyki ROSES II z kolekcji "J'adore" wykonałam własnoręcznie metodą wire wrapping ze srebra próby 930/999 oraz Kwarcu Różowego w kształcie fasetowanej markizy i drobnej oponki różowego Topazu mistycznego. Kolczyki zostały fantazyjne oplecione drucikem tworząc florystyczny wzór. Całość oprawy zawieszona na otwartych biglach, mocno oksydowana i wypolerowana. Wielkość kolczyków łącznie z biglem wynosi 40mm. 


poniedziałek, 15 września 2014

LoVe - never felt so good :)


W powietrzu czuć zapach nieubłaganie zbliżającej się jesieni, która daje o sobie znać zwłaszcza tutaj, gdy mieszka się w lesie. Już na początku sierpnia poranne chłodniejsze powietrze witało nas zmieszane ze słońcem. Jesień - i kolejny roczek ucieka...

W końcu znalazłam czas, choć i w tej chwili przychodzi mi do głowy z dziesięć innych rzeczy, które najwyższy czas zrobić, ale....słów kilka o wakacjach...

Nie sądziłam, że przez większość wakacji nie będę miała czasu żeby tutaj zajrzeć i chociaż skrobnąć linijkę. Komputer jako wróg numer jeden był ostatnią rzeczą na jaką pozwalały mi obowiązki. I nawet mój ukochany "utrwalacz wspomnień" był w te wakacje mniej użytkowany. Bo co to jest 4GB na zdjęcia z wakacji? Niemniej będzie co powybierać i w ramki wstawić, choćby do następnego lata :D. A moja wakacyjna przygoda zaczęła się tuż po opuszczeniu przez najmłodszego szkolnych murów...

Uśmiecham się szeroko spoglądając na publikowane zdjęcie. Jakże trzeba być ostrożnym, aby ten upragniony czas, który planujemy przez cały rok, był miłym wspomnieniem, a nie bolesną traumą.  Tegoroczne wakacje planowaliśmy z dużym wyprzedzeniem. Uwzględniając w nich nasze 10 latek i podróż poślubną  Unikając plażowego survivalu :D Cisza, spokój, w końcu możliwość wypoczynku.
Każdy z nas ma na świecie swoje miejsce, i oby nie jedno, ja odnalazłam kolejne. Oczywiście będąc wierna magicznemu i bardzo bliskiemu memu sercu miejscu jakim jest Kraków, dołączam jeszcze piękne rejony znad morza Adriatyckiego, które miałam okazję zobaczyć i kulinarnie posmakować :D.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Leżing, plażing...

WAKACJE!!! Rozkoszując się klimatem śródziemnomorskim rozkoszuję się urlopem, na który tak długo czekaliśmy... :D Monitoring w domu odpalony więc jesteśmy na bieżąco ;), tęskno za czworonogami buuuuu... Wspaniałych wakacji i niezapomnianych cudownych chwil :), a teraz RELAKS!!!

sobota, 21 czerwca 2014

I LOVE YOU

PS: " I LOVE YOU... "

... z chusteczką w dłoni przed telewizorem... niepoprawna romantyczka ;P

piątek, 13 czerwca 2014

Buuuu

Nie wiem czy powinnam o tym pisać i to dużymi literami, ale sezon na GRZYBY UWAŻAM ZA OTWARTY :) Si, si :)
Za to jakoś kiepsko z jagodami, może jeszcze nie czas, ale spodziewałam się odwrotnej sytuacji, że nie na grzyby co na jagody primo się wybiorę :)

A teraz z pociągającym nosem, bo od paru dni dzięki mojej kochanej klimie ledwo egzystuje, życzę pięknego weekendu i sobie, by szybko na nogi stanąć, bo nic mi się nie chce... buuuu
pachnące, podwórkowe :) piękne...


wtorek, 3 czerwca 2014

Opalit ring swirl

I powstał totalnie zakręcony pierścionek, tzn. fakturą fantazyjny z nieregularnymi zawijasami oraz Opalitem inaczej laboratoryjnym Opalem charakteryzującym się półprzezroczystym mlecznym kolorem przypominającym o słońcu i cieple z racji pięknego połysku. Pierścień jest oksydowany i wypolerowany, mam wrażenie pewnej mroczności jaką sobą prezentuje, zapewne dlatego, że jest połączeniem dość kontrastowym bieli z czernią i dodatkową masywnością obrączki. Kamień oprawiłam w ramkę z pazurkiem, gdzie część kamienia, dokładnie jego połowa nie ma podstawy jedynie okalającą ramkę. Kamień w ten sposób jest bardziej transparentny.




poniedziałek, 2 czerwca 2014

POPPY PIERŚCIONEK


Inspirowana pięknem kwiatów Maku wykonałam własnoręcznie artystyczny pierścionek makóweczka "Poppy" ze srebra próby 930/999 oraz maleńkiego fasetowanego Kamienia Księżycowego z niezwykłą poświatą lunarnego blasku zwanego adularyzacją (. Pierścionek w rozmiarze 13 został oksydowany, a następnie wypolerowany na połysk. Wysokość oprawy z kamieniem wynosi 8.65mm, szerokość 7.60mm. 

Kiedyś wczytywałam się w genialną notkę dot. wyceny wyrobu biżuteryjnego. Dziewczyna opisała w szczegółowych punktach krok po kroku co powinno wchodzić w wycenę, i kiedy ja po masakrycznych wielu godzinach skończyłam i wspomniałam sobie o owej notatce zachichotałam w duszy, że mój pierścionek powinien być bezcenny... Teraz na niego patrzę i nie dowierzam, że jego powstawanie było tak czasochłonne, niemniej takie są efekty jak człowiekowi brak doświadczenia, a wszystko odbywa się metodą prób i błędów

wtorek, 27 maja 2014

A na dzień Mamy mamy...

Czy można sobie wymarzyć najfajniejszy dzień mamy? Hmm, chyba nie można, ponieważ co roku jest dla mnie niespodzianką, zaskoczeniem i kolejnym wpisem do magicznych wspomnień. A spędzić weekend z moją Matulą - po prostu BEZCENNE :), i jednocześnie z ukochaną babcią mojego syna :) Przy takich pozytywnych emocjach, cały prezentowy materializm znika :) I chciałoby się życzyć, by każdy Dzień Mamy był spędzony tak wyjątkowo :D A od mojego króliczka jego serducho <3

piątek, 23 maja 2014

skąpani słońcem...

Nie ogarniam, po prostu nie ogarniam tej temperatury... +30... Dzisiejsze plany na drugie śniadanie na tarasie spełzły na 5 minutowym wierceniu się na fotelu i ewakuacji do domu, by nie stać się żywym skwarkiem :( I jest to ta aura pogodowa, która zdecydowanie zachęca by jednak godziny szczytu pozostać w domowym zaciszu, sporządzić lekki obiadek i wychylić nos dopiero wtedy, gdy cień pokryje większą część ulubionego miejsca :) Ufff jak gorąco... A w pracy biżutkowej... No właśnie, w  pracy biżutkowej Dzień Mamy na pierwszym planie i coś extra dna naszej najbliższej kobietki w życiu. I takie momenty w tworzeniu są przez to tak wyjątkowe, bo poświęca się im coś więcej niż pracę, ale również uczucia :) I mam nadzieję, że prace sprawią równie dobre emocje co mnie podczas tworzenia <3


piątek, 16 maja 2014

SZKLANA POGODA...

Kap, kap... Zimno... z chęcią schowałoby się pod cieplutki kocyk i z rozgrzewającą herbatką doczytało książkę... O, tak, to jedna z opcji na ostatnie siąpiące dni :( Jeszcze trochę wytrzymam. Dobrze, że mam dużo pracy, więc pogoda jest wprost idealna by jej nie żałować na coś czego się nie lubi robić (te komputery) hehe :) Mam nadzieję, że jutro uda mi się wyrwać chwilkę dla siebie i moich sreberek...

Odkopałam w zdjęciach kwiaty zeszłorocznej czereśni. Kwiatów wiele za to owoców mało :( Może w tym roku obficie obrodzi?


piątek, 9 maja 2014

Lemon Tree



Cudny zapach unosił się z rana w moim domu... Wchodzę do kuchni, a tam piękny bukiecik Konwalii, które czarowały swą wonią przyjemną. Taki miły gest na dzień dobry od taty nr2 :D Ależ mnie rozpieszcza... Nie ma to jak mieć fajnych teściów :D naprawdę wielkie szczęście!
I żeby zostać w tym klimacie i kontynuować wiosenną atmosferę mam coś nowego, co powstawało hmm miesiącami? Heheh, zaczątek czyli wypatrzenie kamyczka odbył się już dawno dawno temu, potem dostał złote, połyskujące ubranko i towarzystwo rozkochanego serduszka ... to by było na tyle... Jednak odczekał się zakończenia. W soczystych wiosennych kolorkach zieleni, pomarańczu, żółtego powstał naszyjniczek przeplatany srebrem, czernią i złotem. Ot taki :)

czwartek, 8 maja 2014

Majówkowo :)

...nie ma rzeczy niemożliwych, są po prostu tylko trudniejsze w realizacji... Oj, znacznie trudniejsze :) Ale czy trud nie jest wyzwaniem? Dla mnie - i to jeszcze jakim... :P Weekend majowy był przełomowy w pracy, tzn. tak w weekend oprócz zwariowanego wypadu na piknik z całą rodziną i zwierzakami w przyjemny i cieplutki 1 dzień maja :) troszkę popracowałam... Nie mogłam przepuścić takiej okazji i chcąc nie chcąc skoro praca, która sprawia przyjemność powinna być traktowana jako przyjemność, to właśnie taka była - przyjemna :) Wyszło rewelacyjnie, aż sama jestem w szoku, światło tego dnia było wprost genialne. A to właśnie od niego wszystko zależy. Ludziki zadowolone - NAJWAŻNIEJSZE, ja również, może już czas puścić ogłoszenie??? :D

Niemniej, biżuty poszły totalnie w kąt :) Jak świętować to świętować i obojętnie czy deszcz czy słońce, wolne dla rodziny się ma bezwzględnie! I jak co roku, będę miała co pamiętać z minionej majóweczki :) Armata zapisała mnóstwo zdjęć, i znowu będzie problem, które wywołać...  Powstrzymam się od dodawania tutaj zdjęć prywatnych, baaa, zwłaszcza z własnym dzieckiem (masakra)!!!, tyle się teraz słyszy... Szkoda słów...  Ale artystyczne - koniecznie.



I takie piękności tworzy mój aparacik :) - heheh kochany...

sobota, 26 kwietnia 2014

O kogo to?

Ojojoj... Kto to widział, jeździć na targi/wystawy biżuterii i sprzedawać czyjeś, bo nie swoje projekty pod własną nazwą? No Kto? Odwołując się do jakże dźwięcznie brzmiącego zdania doskonale przeze mnie zapamiętanego: "w tam naszym małym artystycznym świecie wszyscy się znamy i swoje prace - również"... Hehe, uśmiać się można, bo w jednej pani "artyhstce-klonie"  można spotkać kilka artystek, dokładnie kilka wcieleń :D Jedna pani "artyhstka" tworzy identyczną biżuterię artystyczną, co kilka innych znanych i cenionych artystek biżuterii na Polskim rynku. Rzekoma inspiracja jest tak dalece odwzorowana, że wchodząc do galerii internetowej, w której akurat dziwnym zbiegiem okoliczności, wyświetlane są dwie identyczne prace - różnych osób, można doświadczyć pewnego zniesmaczenia. A wydawać by się mogło, że właśnie tutaj w biżuterii artystycznej, człowiek może się wykazać swoją kreatywnością, stylem, upodobaniem. Wyrazić po prostu siebie. Jednak, łatwo można sprowadzić się na ziemię, oglądając wspomniane prace i aż ściska kiedy jedna zdolna osoba wymyśla, projektuje, wykonuje swoją pracę, po to, by za chwilę jakaś hmm "brakło mi określenia" inna mogła wykonać identyczną. Myślę, że tacy ludzie kompletnie nie mają honoru. Najbardziej szkoda tych pokrzywdzonych, tych których pomysły przywłaszczają sobie takie oto podmioty i jeszcze tytułują swoimi. Przykro się robi, oj bardzo przykro. Współczuję, bo zapewne uczucie kradzieży pomysłu musi boleć. Cóż można doradzić? Może tyle, by walczyli o swoje... A klienci faktycznie potrafią zweryfikować rynek i doskonale wiedzą kto jakie dzieła tworzy i w końcu, i oni zaczynają głośno o tym mówić np: po odwiedzeniu takich wystaw :D Dobrze, żeby wspomniana "artyhstka" tymi wyjazdami nie dokładała jeszcze do interesu :P peace

czwartek, 24 kwietnia 2014

Pozmieniało się...


Od rana siedzę jak na szpilkach i czekam.... Już południe i nic... Zaglądam do poczty i dżizassssss. Wczoraj do późnego wieczora siedziałam i zmieniałam naszyjnik na prośbę klientki, napisałam wiadomość, dodałam zdjęcia i wysłałam, tylko nie wiem do kogo, bo coś mnie przed chwilą tknęło, żeby zajrzeć do galerianej poczty, by zobaczyć, że wczoraj nic nie wysłałam, noszzz musiało mnie wylogować... I mogłam sobie tak schnąć i czekać... Klientka również. Genialna odpowiedzialność z mojej strony, wręcz mnie dobiła :) A w naszyjniczku zaszły zmiany. Pojawiło się złotko. Trochę się namęczyłam, żeby podmienić pewne elementy, i aż śmiałam się sama z siebie, że pracę wykonałam rzetelnie, bo miałam dość spory problem żeby odwinąć druciki, które tak dobrze zabezpieczyłam przed ewentualną niepowołaną samowolką :) Cargę i kuleczkę oplatającą cytryn wymieniłam na pozłacaną. Pięknie wyszło mi złocenie :) Udało się zamontować złotko, polerowanie i jest teraz taki naszyjniczek :) A i podmieniłam kwarc na Granat :)



Niedawno zagościły u mnie takie cuda :)


środa, 23 kwietnia 2014

CRAZY, CRAZY, CRAZY :)

Naszyjnik "Crazy" wykonałam z miedzianych zawijasków oplatających oryginalnie ubarwiony zielonkawy Jaspis Skamielina oraz oponki turkusowo-zielonej Chryzokoli. Zawieszkę zawiesiłam na woskowanym lazurowym sznurku długości 95cm (z możliwością skrócenia). Zawieszkę oksydowałam, a następnie miejscami przetarłam (zmatowiłam), co nadało jej antycznego wyrazu.

To drugi okaz z serii nieprzewidywalnych zawijasków :D Wyszedł tak:







wtorek, 22 kwietnia 2014

JELLY NASZYJNIK MIEDZIANY

Chwila dla siebie :) można pododawać stare przedmioty "różne" takie, które akurat w danym momencie do łapek wpadły. A zaczęło się tak, otworzyłam pudełko, hmm pudło z zawieszkami tzn. kamieniami na zawieszki. Sentyment nie pozwalał na wystawienie wszystkiego na sprzedaż w moim sklepiku, który dziś świeci pustkami, a który jeszcze niedawno tętnił życiem... Ale chyba przechodzi mi już zmęczenie materiału i zawitam do sklepiku, zwłaszcza teraz, gdy obrywa mi się z każdej strony, że artystkom klejnotów brakuje, a tylko takie były w moim sklepiku. To cieszy, oj bardzo cieszy i mobilizuje, że jednak dla nich warto wrócić do pracy :) Może od teraz? :D
A wracając do zawieszek... Oprawiłam dwie, dokładniej dwa Jaspisy Skamieliny. Piękne, niezwykle oryginalne i ... oprawione w miedź. A skąd ta miedź u mnie? A no właśnie, dawno temu moje dziecko urzędując w maminej pracowni wymyśliło sobie małe mieczyki, a że mama srebra nie pozwoliła ruszyć, mosiądz mu potem nie pasował, to kupiła dziecku drucik miedziany. Dziecko się znudziło, drucik porzuciło i tak oto trafił w moje ręce. I nic by się z tej znajomości nie urodziło, gdyby nie fakt, że słabiutka jestem we wrappingu, ani czasu, ani talentu w tej kwestii nie mam, więc porwałam cosik do poćwiczenia... Ha, na pierwszy ogień poszedł Jaspis w odcieniach różu, gdzieniegdzie przebarwiony mocniej, cudowny. Od razu skojarzył mi się ze stylem vintage. No i ta miedź... do tego, bardzo przypadła mi do gustu. Owijanie drucikiem kompletnie bez pomysłu, co wyjdzie to wyjdzie, a zwykle lepiej wychodzi gdy planu nie ma i wszystko dzieje się na żywca z głowy. Śmieję się, że to ten spontan wszystkim kieruje i dodatkowo ekscytacja jaki będzie efekt finalny :) To coś innego jak widzi się, że ktoś zrzyna  żywcem czyjś projekt (toćka w toćkę).  Nie wiem z czym to można porównać, takie szalony myk, bo wszystko odbywa się na totalnym loozie, bez spięć, "że no tak, jedna i druga strona musi być taka sama", ta rzekoma symetria, która jakoś nie do końca pasuje mi do pracy artystycznej, bo uważam, że skoro robi to człowiek, a nie maszyna to niech tego człowieka w tej pracy widać :) I przypomina mi się historia, którą opowiadał pewien jubiler, jak to dostał zwrot z zagranicy z dopiskiem, że prace miały być wykonane ręcznie, a nie maszynowo, a on starał się jak mógł, by było najpiękniej, najrówniej, by nikt nie mógł się do tych prac przyczepić, no i masz babo placek... Było za pięknie, za równo, że zwrócili, bo myśleli, że maszyna je wykonała, a nie człowiek. Więc praca ręczna, musi wyglądać jak praca ręczna i kropka! I niech będzie w niej wariacja, albo jakaś nieprzewidywalność, ja to uwielbiam, a nie wszystko pod linijkę :) hehe oczywiście bez większej przesady, niemniej w granicach rozsądku :P I tak sobie siedziałam, korzystałam  z WOLNEGO i uplotłam, a raczej oplotłam taką oto zawieszkę, którą zawiesiłam na zamszowym rzemieniu, który kupiłam dla siebie na bransoletkę, ale jak zwykle nie zrobiłam, no bo szewc bez butów oczywiście chodzi i tej zasady po prostu się nie zmienia :) heh...



I tak wygląda moja nowa zawieszka, a bo zapomniałam, jeszcze wplotłam piękny turkusowy chalcedon, fajnie gra kolorkiem z jaspisem. Na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach, które starym zwyczajem przekombinowałam... Z tytułu, że zawieszka powstała bez planu jak większość moich prac, po prostu tworzonych w danej chwili, niestety drugiego takiego nie zrobię, ale może zrobię fajniejszy. Coś tam poćwiczyłam, miedź jest fajna mięciutka :)

Ale napiszę nieskromnie, niewiele mam czasu na dłubaninkę w biżutakach. Praca, dziecko, dom, pochłania większość, to co pozostaje czasem nie nadaje się na ruszenie z miejsca z czymkolwiek, albo tworzy się dniami, a czasem i miesiącami, bo nie ma kiedy skończyć. Niemniej, cieszę się z tych moich prac, takich jakie są, nieidealne, nie wiem czy do końca poprawne, ale znajdują swojego właściciela, który jest z nich zadowolony :) Czasem on napisze kilka miłych słów, które są chyba najlepszą zapłatą i miodem na serducho. Miło, jak np. ostatnio napisała do mnie Pani, która czekała, by móc sobie kupić bransoletę upatrzoną w galerii :) I jakież było moje zadowolenie, że właśnie moją bransoletę :) Cieszę się, że nie muszę sobie, ani nikomu innemu nic udowadniać. Po prostu to się dzieje, samo, gdy czas na to przychodzi. I eksperymentuję, może kamyczek, perełkę oprawię jak rok temu na dzień matki, czy jeszcze wcześniej malutkie oponki w kolczykach. Tutaj skubnę, tam posmakuję, a może wkrótce poczuję, gdzie jest mi najbliżej <3 Kiedyś by dostać się do pierwszej galerii wysłałam zgłoszenie i po części powstał również ten blog, by móc pokazać swoje przedmioty. Potem już nie musiałam nigdzie pisać, bo pojawiły się zaproszenia, a dziś naprawdę różne zaproszenia współpracy i nie tylko z galeriami. Blokadą jest czas i możliwości, ale to jest ten mój "mały sukcesik". Kompletnie nie zamierzony :) I z pokorą przyjmuję fakt, że do moich artystycznych mistrzyń brakuje mi lata świetlne. Znam swoje miejsce, nie wychylam się i żyję spokojnie. Cieszę się, że małymi kroczkami, naprawdę niewielkim czasem jaki mogę poświęcić na pracę, ktoś mnie docenia :) I myślę tutaj o tych, którzy też zaczynają swoją przygodę tak jak ja, że na wszystko przychodzi czas. I nie ma co się złościć, jak ja czasem, "że gdybym miała więcej czasu, pewnie robiłabym coś lepiej"... Albo jeszcze lepiej, ale sumienie mówi stop, teraz jest czas na inne rzeczy :), w chwili obecnej bardziej pożyteczne, ale wierzę, że wydzierżawię sobie za parę latek stałe miejsce, stałą robótkę i wtedy wszystkiego się podszkolę :) I będzie jeszcze lepiej, jeszcze równiej heheh, ale ręcznie - nie maszynowo :)  A teraz dobiega mnie dźwięk deszczu, i  świeże powietrze przeplatane zapachem skoszonej trawy... Bajkowy zapaszek wiosny, aż szkoda, że nie da się go przesłać... jeszcze ;) ha BURZA :D

Nasz przyjaciel...

Pożegnaliśmy wczoraj naszego przyjaciela http://ripititi-arts.blogspot.com/2013/10/take-care-of.html Zostanie w naszych serduchach na zawsze...


ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ

Ufff! Minęły święta, które od jakiegoś czasu są naprawdę oazą spokoju w moim domu, gdyż nie zakłóca ich nikt niepożądany.... :D Minęło już sporo czasu, by móc to z czystym sercem stwierdzić. W tej materii odzwierciedlenie ma stare powiedzenie, że to nie święta tworzą rodzinny nastrój, ale ludzie :), że wystarczy jedno niepasujące ogniwo... Na szczęście już go nie ma i wszystko jest tak jak dawnej :) Normalnie. Normalne święta, normalne relacje. I choć zło próbuje wrócić przez własne dziecko do naszego domu, nastawiając je przeciwko wszystkim, niszcząc jego biedną psychikę, wpajając jakąś wyimaginowaną traumę....myślę, że i w tej kwestii niebawem sprawiedliwość zatriumfuje. W co bardzo wierzę :D ..."bo jaką bronią wojujesz, od takiej giniesz"... zresztą tak jak poprzednio :P A nie ma na świecie większej krzywdy dla dziecka, kiedy niszczy je własny rodzic np. MATKA!!!






piątek, 21 marca 2014

HELLO SPRING :)

Chyba nie powinniśmy już szukać oznak wiosny..., zwłaszcza dzisiaj! Bo ta trwa, mam wrażenie baaaa, że od jesieni... Natura w tym roku wyeliminowała zimę z mojej okolicy, a dała wspaniałą wiosenną aurę. Rozkosznie rozpieszcza nas słoneczko i chyba nie znajdę osoby, która lubiłaby się w ponurej szaro-burej rozpaczliwej aurze.... :P Przynajmniej nie wśród moich wesołych, otwartych i pozytywnych znajomych :D, których serdecznie pozdrawiam i tulę do serducha <3 I ogłaszam wszem i wobec - wolne- weekend czas zacząć :D


czwartek, 20 marca 2014

:D

Zapowiada się wspaniały weekend :D Można zacząć odliczanie, jeszcze jeden dzień pracy i WOLNE!!!

  

A tutaj upolowana dzisiaj pajęczynka z malusieńkim pajączkiem...

czwartek, 13 marca 2014

Zarażać kolorkiem :)

U mnie co raz bardziej wiosennie, aż nie mogę się doczekać jak reszta roślinek zakwitnie i będzie cieszyć oczy :D


środa, 12 marca 2014

Cube :D

Ruszyłyśmy wczoraj ze znajomą "na wiosenny shopping" heheh... Wielokrotnie podkreślając uroki jakże pięknej słonecznej pogody, która nam towarzyszyła i dodatkowo dopingowała do maszerowania i odwiedzania kolejnych sklepów. Bo wiosenne słoneczko to pozytywna energia, to serotoninka, dopaminka... Taka pobudka po zimowym lenistwie organizmu. I nie od parady mamy ochotkę na wielkie porządki,  zmiany garderoby itp. rzeczy :) Słoneczko motywuje do działania, więc i ja korzystam :D  Wsiadając do samochodu żartowałyśmy, oby nie spadł już więcej śnieg... phi :/Wydawałoby się niemożliwe i nie chciałabym wierzyć weekendowej pogodzie? Mam nadzieję, że śniegowy płatek nie zawita na zieloną trawkę, czy niebawem kwitnące krzewy... :)

A tu mój pierścionek nr.5 srebro 925, ozdobna kostka :)



wtorek, 11 marca 2014

smile :D


i te chwile, których człowiek może sobie sam pozazdrościć... :)

środa, 5 marca 2014

MARRY ring 4

Dokończyłam i oto on - pierścień nr. 4 Użyłam w nim czegoś nowego, a mianowicie mosiądzu :) Fakt, to nie (bogate) złoto, na które mam nadzieję, kiedyś sobie pozwolę, ale jeszcze wielka szkoła przede mną :) Niemniej mosiądz równie ładnie się prezentuje :) w towarzystwie sreberka.

Pierścień "Marry" wykonałam ze srebra próby 925/999 oraz mosiądzu. Centrum pierścienia stanowi oprawiona biała Cyrkonia (wielkość 5mm). Wewnątrz obrączka jest satynowana. Całość poddałam oksydacji, a następnie wypolerowałam. Pierścień jest regulowany, wew. średnica 18mm (rozmiar jubilerski 16,5)



niedziela, 2 marca 2014

Wiosenne rozpieszczanie

Jak się zaczyna nowy sezon? Oczywiście - ze SMAKIEM :) Weekend spędzam na powietrzu. Śmigając na rowerku, aparat w łapakach, a na smaka szaszłyczkowa przekąska :) Słonecznie rozpieszczona, naładowana energią na nadchodzący tydzień pracy :D Ale cuda tworzy mój aparat :)


sobota, 1 marca 2014

Keep Calm...

 

wspaniałego weekendu :)  
pierwszy dzień meteorologicznej wiosny

czwartek, 27 lutego 2014

W tłusty czwartek :)


No jak tu nie zjeść pączka w tłusty czwartek? Wszystkim tym, którzy liczą kalorie cichutko podpowiadam, że to jest ten dzień, w którym można poszaleć, a ew. wyrzuty wspomnienia zostawiamy na jutro :) Tym, którzy mimo wszystko odpuszczają dzisiejszego pączusia, mogą nasycić wyobraźnię - oto takim internetowym :) Dobrze wizualizowany też nieziemsko smakuje.... A ja śmieję się do swoich koleżanek mówiąc: "A w razie czego, ja mogę zjeść za Ciebie, każdy dodatkowy kilogramik z chęcią przyjmę :)" Kobietki dziś sobie nie żałujemy, co zjedzone ze smakiem nie tuczy i nie zaszkodzi :P SMACZNEGO :D

PS: Podobno zjedzenie pączka w tłusty czwartek daje nam pomyślność na cały rok, więc co by rok był wspaniały, mniam :)

wtorek, 25 lutego 2014

PINKY :)

Dziś Światowy Dzień Powolności ... hihi, dobrze, że zdarza się tylko raz w roku :) Niemniej, u mnie bardzo pracowity dzień, a oto efekty:



poniedziałek, 24 lutego 2014

Pierścień z Ametystem

W końcu udało się dokończyć zdjęcia i tak oto przedstawiam pierścionek z pięknym Ametystem. To mój trzeci pierścionek w życiu, trochę się namęczyłam z filigranową ramką, ale udało się zrobić z niej koło, zlutować, a na koniec wmontować tzn zakuć kamień. Pierścionek jest regulowany, a obrączka ozdobnie zawinięta. Całość to oczywiście srebro próby 925/930 i mocno, bardzo mocno wypolerowane, przy okazji przetestowałam myjkę ultradźwiękową i jestem z niej bardzo zadowolona. Jednak przydaje się sprzęt, który umożliwia wykończenie pracy i ręce mogą odrobinkę odpocząć, bo polerowaniem zajmują się ciocia bębnowa i ultradźwiękowa :) Ufff....



niedziela, 23 lutego 2014

Ależ wiosennie!!!

Wspaniały czas by zaczynać... Niebo aż pęka z nadmiaru piękna... Ależ wiosennie!!!

Witajcie maleństwa :)

Tulipanki

środa, 5 lutego 2014

Inspiracje :)

Miło jest być dla kogoś inspiracją :) Widzieć jak ktoś dzięki nam zaczyna się rozwijać. Że czerpie z twórczości, ale i z życia prywatnego, jakim być człowiekiem. A w pracy uczy się, że i o klienta trzeba dbać!
Lubię to, jak już kiedyś wspominałam, robić niespodzianki innym. Kiedy pakuję zamówienie dla Klienta, to dodaję do niego jeszcze coś od siebie, taki drobiażdżek, każdy inny. Uśmiecham się i myślę, że ten uśmiech odwzajemniony otrzymuję, kiedy odbiorca otwiera swoją paczuszkę. Takie małe niespodzianki. To dlatego, że i mnie wiele takich niespodzianek spotyka i wiem jakie to jest super :) Dlatego zarażam tym miłym uczuciem innych. A hihihi, niech inni naśladują :P

Dzięki, że mogę być dla Ciebie inspiracją, to daje mi dodatkową energię do tworzenia i świadomość tej olbrzymiej wartości jaką mnie obdarzasz oraz wytrwałości z jaką naśladujesz. Jeszcze raz dziękuję Kasiu :P  
Pozdrawiam cieplutko, przesyłam myśl... :D

Inspiruj się....

A przy okazji korzystając z przepięknej pogody, nastrajam się słoneczkiem i wracam do mojego młotka i  stukania, by powstało coś zupełnie innego niż obecne prace. Oby wszystko się udało i oby wedle projektu :D A potem mój Leśny Azyl...


poniedziałek, 3 lutego 2014

Wiosennie...


podróż do krainy lodu na upragniony zimowy urlop - bezcenne :D

...Wyjechać na urlop w piękną, mroźną, śnieżną zimę, by wrócić do domu słuchając śpiewu ptaków, czuć ciepło słoneczka i ten niesamowity zapach powietrza, które niesie Wiosnę? Hmmm.... Wspaniale :D I czego można teraz chcieć więcej??? Żadnych wymagań, po prostu jest cudownie :)

sobota, 25 stycznia 2014

Oplecione :)

Mój nowy twór :) Troszkę zawijasków, oprawiony cytryn oraz kwarc różowy. Mocno oksydowane i wypolerowane. Wykonane własnoręcznie ze srebra.



Z serduszkowym akcentem