Chciałabym żebyś zawsze o tym pamiętał...

Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i jeszcze raz spróbować. Nigdy nie jest za późno, żeby na stacji złych zdarzeń złapać kolejny pociąg i ruszyć w stronę marzeń...

Przyjaciel...

Moim najlepszym przyjacielem jest ten, kto pozwala mi wydobyć to, co we mnie najlepsze. H.Ford

Słowa...

Miłe słowa są jak miód. Słodkie dla duszy i zdrowe dla ciała...)

Moment...

Każdy oddech jest cenny, ale jeszcze cenniejszy jest moment, który zapiera dech w piersiach...

Uśmiechnij się...

Najbardziej zmarnowany dzień ze wszystkich to ten, w którym zabrakło uśmiechu...

wtorek, 12 maja 2015

Już prawie zapomniałam...

jak się pisze posta? Ostatni ślad po mnie został z końca listopada, uff przeszło pół roku temu :D A to rzeczone pół roku, to jak lata świetlne temu. O mały włos cudowny i nieodwracalny przycisk USUŃ zostałby użyty, ale... No właśnie, ale lepiej nie robić czegoś pochopnie i potem żałować. Lepiej zostawić, gdy się po prostu będzie miało na to ponownie czas. Tak więc jestem, nocą, kiedy już prawie wszyscy śpią, no oprócz pomarańczy, dzięki czemu mogę wykorzystać ten moment i skrobnąć z pozycji leżącej pod kołderką ;D Hmm, wracając... Jestem.... od tych paru miesięcy trochę zajęta kilkoma rzeczami. I w "tajemnicy" napiszę, że jedna z nich, która mnie momentami pochłania, jest mega-super!!!!!!!! Daje mi power, taką czadową energię i niesamowitą przyjemność. Żałuję tylko, że czas szybko wtedy ucieka i nie mogę się tym cieszyć zbyt długo, ale nawet namiastka tego jest dla mnie ogromną frajdą :D Heh... Główkuj mądra głowo co to takiego? :P A poza tym to oczywiście nie zapomniałam o bizu. To już jest uzależnienie. Taka choroba, z która nawet nie chce walczyć. Jak jestem w domu to potrafię ją opamiętać, ale jak gdzieś wyjadę wystarczy mi dzień i w głowie szaleństwo pomysłów i konieczność powrotu, która niestety często kończy się albo brakiem czasu, albo ulotnością pomysłowości :) Ale pozostaje chociaż frajda z przebywania w warsztaciku. I gdy już się jakoś poskładam z chęciami, pomysłami i czasem powstaje to "coś". A to jedno z tych nowych-starych "coś"


Fotografia plenerowa. I przyznam, że o wiele łatwiej pstryka mi się przy takim świetle, niżeli w moim studiu. I chociaż tam mam fajne światełko, którym to ja steruję, to jednak światło dnia, jest dla mojej armatki ulubieńsze :D. Bo przecież w tym wszystkim chodzi o światło ;P A na fotce sreberko, które mozolnie obwijałam, aż mi się w nocy śniło, te drobne kuleczki, jedna po drugiej... jedna po drugiej... A projekt? Kilka zawijasów i montowanie, przymierzanie i znowu montowanie, raz z jednej, raz z drugiej strony by dopasować. Każdy zawijas inaczej przymocowany zmieniał wizualizację, no końcu stanęło na tym co jest przedstawione i ot tyle. Oksyda, polerowanie i czekanie na duszyczkę, która zapragnie go mieć :D


A teraz dobranoc, nich się przyśnią aniołki :)