Chciałabym żebyś zawsze o tym pamiętał...

Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i jeszcze raz spróbować. Nigdy nie jest za późno, żeby na stacji złych zdarzeń złapać kolejny pociąg i ruszyć w stronę marzeń...

Przyjaciel...

Moim najlepszym przyjacielem jest ten, kto pozwala mi wydobyć to, co we mnie najlepsze. H.Ford

Słowa...

Miłe słowa są jak miód. Słodkie dla duszy i zdrowe dla ciała...)

Moment...

Każdy oddech jest cenny, ale jeszcze cenniejszy jest moment, który zapiera dech w piersiach...

Uśmiechnij się...

Najbardziej zmarnowany dzień ze wszystkich to ten, w którym zabrakło uśmiechu...

sobota, 29 czerwca 2013

...nie ważne skąd pochodzisz... ważne dokąd zmierzasz...

Do celu :)))

SUNdown NASZYJNIK

Cieplutki, piękny agat smoczy oprawiony w srebro pr.925, zawieszony na łańcuszku, oksydowany i wypolerowany :)





W jagodowym lesie

A z rana z rodzinką na jagody do jagodowego lasu. Ręce całe fioletowe, i nie chcą się domyć... :(, a w rękawiczkach tak niefajnie się zbiera... Oj, będzie pysznie, niech tylko pomarańcza dorwie się do jagódek i upiecze jagodzianki, ślinka cieknie :P już na samą myśl.....

i zrobiło się różowoooooooooooo




piątek, 28 czerwca 2013

FANTASY EGG

Wczoraj miałam naprawdę fajny dzień :D Już nie pamiętam kiedy ostatnio taki był, chyba lata temu, żeby usiąść, i nagle coś tworzyć tak po prostu, walcować, wyginać, lutować... Dorwałam wczoraj moje Agatowe jajko i bez namysłu zaczęłam je przystrajać... Oczywiście z nastawieniem, że przecież dobra passa nie może trwać wiecznie, bo naszyjniczek zrobiłam o dziwo szybko i sprawnie to pewnie za chwilę coś przepalę, a dodatkowo w głowie miałam jeszcze małą wojenkę tzn. monolog sama ze sobą i kilkoma zdarzeniami..., które mimo wszytko nie wpłynęły na efekt końcowy. Tak, więc nie przepaliłam :) hura :), dopasowałam, i pasowało, zmatowiłam, oksydowałam, a na koniec delikatnie przetarłam (lekko polerując). Byłam w szoku, że już, że to koniec. Jakoś tak szybko poszło, jakbym z dziesiąte jajo robiła. I w sumie wyszło jak dla mnie fajnie. Mnie się podoba. Zwłaszcza samo jajeczko, ma ciekawy kolor no i to "użylenie", tj. spękania w środku... czad :) W chwili obecnej mam do wystawienia trzy smocze agaty, chyba wyjątkowo przypadły mi do gustu, może z uwagi na ich nieziemskie kolorki :) turkus, róż i żółto-pomarańczowy :)) A może ta udana praca to dzięki przemeblowaniu w kanciapie??? Ten nagły przypływ energii i nareszcie utrzymane biurek w miarę w porządku. Może faktycznie trzeba z meblami jeździć i szukać dla nich najlepszego miejsca, heheh i warto odkopać książkę fang shui i zagłębić się w tajniki domowej energii??? Tylko przydałby się jeszcze jakiś znawca, co by mi to na polski przetłumaczył heheheh :)





czwartek, 27 czerwca 2013

SILVER FLOWER

Skończone :) , ale niestety najbardziej ucierpieli na tym moi panowie, bo przez zdjęcia pora obiadowa lekko zmieniła swoją godzinę, na szczęście uratowały mnie truskawki i danie w "mig"

a oto:
Silver Flower 


A teraz zabieram się za resztę... :)

Back to work :)

Zachciało mi się biżutek :) Praca już skończona, czeka na fotki, a zaczęło się tak od kilku zawijasków z drutu potem baza, walcownie, wycinanie, matowienie, lutowanie.... i powstało coś takiego:






każdy etap pracy tym razem sfotografowałam. (I na koniec doszłam do wniosku, że już najwyższa pora kupić blachę, odejdzie mi trochę pracy i zyskam na czasie, a tak sreberko recyklingowane :) Ok, całość poszła się "wytrawić", potem osadziłam kamyczki kwarc fioletowy o ciekawym kształcie "latawca" oraz drobny Turmalin, który zagościł triumfalnie w oprawie na kwiatuszku. Całość oksydowałam i wypolerowałam. Efekt końcowy, pierwsze zdjęcie tuż po polerowaniu:




Teraz muszę zabrać delikwenta na prywatną sesję foto i przede wszystkim do światła :)


wtorek, 25 czerwca 2013

Craftcioszki

Mam i swoje tasiemki :))) Tadam!!! Uśmiecham się szeroko :D seseseseses



Pasja + Wizja + Działanie = Sukces






Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być. - J.K.Rowling

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Tulimy

Milutko się dzionek zaczyna, bo dziś Międzynarodowy Dzień Przytulania :)))) Nie zapominajmy oczywiście, że przytulanie jest baaaardzzzo zdrowe, zwłaszcza na rozładownie stresu, a co za tym idzie dla naszego serducha :D Dla mnie przytulaniec to przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, a jest z nami od samego początku, od maluszka kiedy mama przytula swojego dzidziula do siebie.... Ja mam w domu razem z Milem trzech takich przytulaków :) I u nas dzień przytulania jest codziennie :) I mnie bardzo się to podoba :D

A tutaj urodzinowa bransoletka dla Ali, koleżanki syna. Wykonałam ją ze srebra próby 930 i 990 oraz różowego skórzanego rzemienia :D Troszkę formowania, lutowania i wyszło ot takie coś :)



heheh.....


środa, 19 czerwca 2013

Sunny Day

Do północy siedziałam ze stronką..., i jestem z siebie bardzo zadowolona, że zrobiłam to wszystko sama. Może dla niektórych to niewiele, ale html.... css.... linijka po linijce szukania, zmieniania, podstawiania.... żeby jakoś normalnie dostosować do własnych potrzeb dla zwykłego laika jest dosyć trudne. Na razie taka wersja, wieczorkiem znowu zasiądę przed kompem  i dopracuję szczegóły, a teraz back to work i zamówienie specjalne z perełką :D dla mega pozytywnej kobiety, która już w samej wiadomości do mnie naładowała mnie swoją wesołością. Heheh tworzyć dla takich fajnych ludzi to prawdziwa frajda :)))

18.06.13


Niebo po wieczornej burzy. I nagle zrobiło się pomarańczowo. To zachodzące słońce odbijało się od chmur, a dokładnie od jednej lekko rozmytej. Na żywo widoczek był rewelacyjny :)

w przybliżeniu 18.06.13

wtorek, 18 czerwca 2013

Crazy Heart :)

Naszło mnie na kolorki... :) A naszyjnik w końcu doczekał się fotek... Crazy Heart















Coś dla duszy ;)


Przepadłam bez reszty.... ♥ Wczoraj pierwszy raz od 10 lat wsiadłam na motorek i dałam się porwać chwili z pomarańczą ruszając przed siebie.... Boshe, a po 9 latach w końcu mieliśmy czas tylko dla siebie, by móc gdzieś pojechać, nacieszyć się sobą, jak za dawnych czasów hmmm... nice :) A w tym czasie dzieciątko zwiedzało, podziwiało i korzystało z atrakcji na wycieczce szkolnej przez cały dzień.  Bardzo miło.... A dzień zaczęłam z dedykacją od nowo poznanej fotografki, która dedykowała mi swoje zdjęcie i jestem właśnie w siódmym niebie :))) superek....

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Czy tym razem?.... :/

Burzy mi się zachciało.... W porównaniu z tą z soboty..., gdzie wracaliśmy do domu i na chwilę musieliśmy się zatrzymać, bo oberwanie chmury z mega gradem niestety nie umożliwiało dalszej podróży... Ta wczorajsza była znacznie lepsza, bo trwała prawie całą noc... :))) Coś w stylu włączonego stroboskopu :D I ile w tym wszystkim emocji tyle również lęku, żeby razem z burzą nie zawitała jeszcze kręcąca się i pożerająca wszystko dookoła trąba jak kiedyś.... Mimo, że lubię burzę, patrze na nią z zaciekawieniem, to i tak się boję, a zwłaszcza nocą kiedy nic nie widać, tylko słychać jak dudni i wieje..  A wyobraźnia szaleje....
Podobnie ma większość z nas tutaj mieszkających. Oj chyba nie zapomnimy na długie lata, tamtego letniego sierpniowego  piątku... Ciarki przechodzą na sam wspomnienie. I wcale nie zrobiło się sino-ciemne niebo... skądże... Było jasne wpadające w zieleń. Grzmiało, wiało, padał grad. Nagle na naszych oczach chmury zeszły na ziemię i zaczęły wirować... Potem jakby ktoś je zdmuchnął, rozpłynęły się... przeszła burza, gdzieś tam w oddali było jeszcze słychać pomruki. Wszędzie leżały kłosy zboża, nawet na naszym dachu. Było to dość zastanawiające, bo przecież koło nas nie ma takich pól... Wieczorem na chwilę włączono prąd, włączyliśmy tv, a tam info, że przeszła trąba powietrzna zmiatając kilka wiosek w tym sąsiednie, ale omijając naszą, a dokładniej zatrzymała się na znaku informacyjnym z miejscowością. Szok i niedowierzanie, więc jednak ją widzieliśmy. Mimo to i tak w głowie pojawiały się zaprzeczenia, że przecież to nie Stany, nie te rejony...Albo już te rejony i pasmo, w którym może ponownie się pojawić. Widok zmasakrowanych domów, drzew połamanych jak zapałki, straszny.... Każdy kto mógł, pojechał pomagać sąsiadom. Do następnego dnia byliśmy odcięci od świata. Kiedy w końcu złapaliśmy zasięg, rozdzwoniły się telefony, czy jesteśmy cali, czy dom stoi, bo wszędzie trąbią, że nas zmiotło.... My na szczęście cali, ale inni nie mieli tyle szczęścia.
W sobotę jechaliśmy na wesele i mieliśmy okazję zobaczyć całość zniszczeń jadąc do miasta. Widok nie do opisania .... :(
Jeszcze wiele czasu upłynęło nim ludziki naprawiły szkody, nim wysprzątano lasy.... Teraz ilekroć zaczyna mocniej wiać i słychać zbliżającą się burzę, patrzymy w niebo i zastanawiamy się czy czasem tym razem....








a tutaj więcej info o naszej trąbce i zdjęcie znaku, na którym się zatrzymała http://www.slaskie.pl/strona_n.php?jezyk=pl&grupa=10&art=2737